Pierwszy jest dość powszechny. Sprowadza się do tego, że postępujesz zgodnie z instrukcjami. Ćwiczysz daną technikę i proces tak długo, aż stajesz się osobą wykwalifikowaną w danej dziedzinie. Chodzi o osiąganie swojego rodzaju doskonałości, niemniej takiej, która jest zgodna ze specyfikacją.

Jeśli w specyfikacji jest przewidziane, że masz coś robić według zasady „ABC”, postępujesz zgodnie z zasadą „ABC”. W ten sposób kształci się dziś najwięcej ludzi. Przekazujemy instrukcje, porady, case studies, a następnie oczekujemy, że będą wykonywać swoją pracę w ten sam lub bardzo zbliżony sposób. To czysty industrializm i „hodowanie” pracowników i podwładnych.

Drugi sposób jest inny. Cenniejszy, ale zarazem – znacznie rzadszy. To sposób, który opiera się na porażce. Próbujesz coś osiągnąć metodą prób i błędów – uczysz się tak długo, aż w końcu udaje ci się odkryć sposób, który działa i zapewnia pożądane efekty. Chodzi tu o tworzenie rzeczy, które nie odnoszą sukcesu, do czasu aż stworzysz coś, co go odniesie. Chodzi o wykazywanie się inicjatywą i bycie osobą, która chętnie spróbuje nowych rzeczy, mimo że może ponieść przy tym porażkę, o czym dowiedzą się inni.

Do którego obozu ci bliżej? Jeśli wolisz postępować w sposób zgodny z instrukcjami, powinieneś zdecydowanie pracować u kogoś na etacie. Nie ma w tym nic złego, ale jest to znak, że bycie przedsiębiorcą, który nie boi się wychylać i brać spraw w swoje ręce, nie będzie dla ciebie naturalne i wywoła jedynie silny stres.

Namawiam do przejmowania inicjatywy. Sięgaj po rzeczy, które według ciebie mogą być twoje. I nie chodzi o rzeczy materialne. Chodzi bardziej o bycie taką osobą, z której byłbyś dumny.

Czy jesteś z siebie dumny?

0